Część pierwsza

 

Pani Zodiaku

Lipa i czysta zieleń codziennego krajobrazu
Doskonale znane ci boje pomiędzy odcieniami nieba
Dźwięk rozpływający się w echu


I lodowate, podziemne rzeki wszędzie dookoła


Jowisz, Saturn i Oberon w ciągłym ruchu
Tytanian, Neptun i Tytan, gwiazdy mogą przerażać


Lipa i czysta zieleń codziennego krajobrazu
Doskonale znane ci boje pomiędzy odcieniami nieba
Dźwięk rozpływający się w echu
I lodowate, podziemne rzeki wszędzie dookoła


Jowisz, Saturn i Oberon w ciągłym ruchu
Tytanian, Neptun i Tytan, gwiazdy mogą przerażać


Płynące meandrami , szumiące i stukające
Migoczące, migoczące, migoczące, kołyszące się i szemrzące
Schody lęku i prawa śmierci


Jak ślepiec - czysty zielony dźwięk
Okrąża podziemne lodowate rzeki


Jak ślepiec - czysty zielony dźwięk
Okrąża podziemne lodowate rzeki


 

Ostrożnie z tą siekierą, Eugeniuszu
Instrumentalny

 

Ustaw Stery Wprost Na Serce Słońca

Powoli noc się skrywa
Licząc liście drżące o świcie
Tulące się do siebie i tęskniące
A wśród listowia odpoczywająca jaskółka


Ustaw stery wprost na serce słońca

Które czuwa ponad górami jak Strażnik
Rozganiając ciemności, budząc winorośl
I dostrzegając twą słabość ukrytą w cieniu
Zauważ jak w tym cieniu dojrzewa wino


Ustaw stery wprost na serce słońca
Serce słońca, serce słońca, serce słońca,
Serce słońca, serce słońca
Serce słońca


Widząc człowieka próbującego przebić mur
Niszcząc na zawsze wszelkie wątpliwości
Czy ten człowiek będzie pamiętał te lekcje
Gdy słonce schowa się wieczorem?


Ustaw stery wprost na serce słońca
Serce słońca, serce słońca, serce słońca,
Serce słońca, serce słońca
Serce słońca


 

Spodek Pełen Tajemnic - instr.

 

Coś innego - instr.

 

Wysynkopowane pandemonium -instr.

 

Sygnał sztormowy -instr.

 

Niebiańskie glosy -instr.

 

Część druga

 

Syzyf instrumentalny

 

Łąki Grantchester

Przepadnij lodowaty wietrze nocy
To nie twoja posiadłość
Na niebie słyszano śpiew ptaka
Szepty mglistego poranka
I odgłosy delikatnej krzątaniny
Niczym śmiertelna cisza otaczająca wszystko dookoła


Nasłuchujesz i czujesz się raźniej
Słysząc szczekanie psa, gdy lis
Stoi na straconej pozycji
Widzisz przelatującego w oka mgnieniu zimorodka
Gdy plusnął do wody
I rzekę zieleni, gdy niewidzialna sunie pod drzewami,
Śmiejąc się z mijanego bez końca lata
W drodze do morza

Kładę się na rozleniwionej, podmokłej łące
Wszędzie dookoła, złote słoneczne iskry sadowią się na ziemi
Wygrzewam się w słońcu minionego popołudnia,
Które przynosi wczorajsze dźwięki do mego miejskiego pokoju


Nasłuchujesz i czujesz się raźniej
Słysząc szczekanie psa, gdy lis
Stoi na straconej pozycji
Widzisz przelatującego w oka mgnieniu zimorodkaB Gdy plusnął do wody
I rzekę zieleni, gdy niewidzialna sunie pod drzewami,
Śmiejąc sie z mijanego bez konca lata
W drodze do morza


Kładę się na rozleniwionej, podmoklej łące
Wszędzie dookoła, złote słoneczne iskry sadowią się na ziemi
Wygrzewam sie w słońcu minionego popołudnia,
Które przynosi wczorajsze dźwięki do mego miejskiego pokoju


Nasłuchujesz i czujesz się raźniej
Słysząc szczekanie psa, gdy lis
Stoi na straconej pozycji
Widzisz przelatującego w oka mgnieniu zimorodka
Gdy plusnął do wody
I rzekę zieleni, gdy niewidzialna sunie pod drzewami,
Śmiejąc się z mijanego bez końca lata
W drodze do morza


 

Różne gatunki małych zwierząt futerkowych zebrane razem w jaskini i bawiące się z pictem Instrumentalny

 

Wąska droga

Wpływające w ścieżkę,
Która wiedzie ku cieniom północy
Zmęczone twarze ludzi okazują swe współczucie
Oni już wcześniej widzieli ten dom


Jeśli chcesz, zostań na chwilę,
Daj odpocząć swym zmęczonym nogom
Zanim znajdziesz jego pokój
I tak nie możesz już zwlekać


Słyszysz, to nocne ptaki go wołają
By się postarał i odnalazł potrzebne mu słowa
Zamknięte w koszmarach twojego mózgu


Gęstniejąca mgła, skradające się stworzenia
Słyszysz jak w twoich uszach narasta krzyk Znasz jego siłę gdyż sam ja posiadasz
Ale to nie przezwycięży wszystkich twoich lęków

Jeśli chcesz, zostań na chwilę,
Daj odpocząć swym zmęczonym nogom
Zanim znajdziesz jego pokój
I tak nie możesz już zwlekać


Słyszysz, to nocne ptaki go wołają
By się postarał i odnalazł potrzebne mu słowa
Zamknięte w koszmarach twego mózgu


Nie wszystkie twoje ptaki mogą naprawdę słuchać
Powiedz im, ze każdego ranka wraca życie
Może dziś potrafisz to zrobić, gdy dasz mi odpowiedzieć
To jasne, każda noc jest ostrzeżeniem


Jeśli chcesz, zostań na chwile,
Daj odpocząć swym zmęczonym nogom
Zanim znajdziesz jego pokój
I tak nie możesz już zwlekać


Słyszysz, to nocne ptaki go wołają
By się postarał i odnalazł potrzebne mu słowa
Zamknięte w koszmarach twego mózgu


 

Przyjęcie u Wielkiego Wezyra Wstęp - instr.

 

Przedstawienie - instr.

 

Wyjście - instr.