Nagrano między styczniem a czerwcem 1987 na barce Astoria zakotwiczonej w Hampton oraz w studiach Britannia Row, Mayfair i Audio International w Londynie w Wielkiej Brytanii, a także w A&M, Can Am, Village Recorder i Le Mobile w Los Angeles w USA

Signs Of Life (Gilmour, Ezrin) (4:25)
Learning To Fly (Gilmour, Moore, Ezrin, Carin) (4:53)
The Dogs Of War (Gilmour, Moore) (6:11)
One Slip (Gilmour, Manzanera) (5:04)
On The Turning Away (Gilmour, Moore) (5:38)
Yet Another Movie (Gilmour, Leonard) (5:56)
Round and Around (Gilmour) (1:31)
A New Machine Part I (Gilmour) (1:46)
Terminal Frost (Gilmour) (6:17)
A New Machine Part II (Gilmour) (0:39)
Sorrow (Gilmour) (8:49)


Muzycy:
David Gilmour - śpiew, gitara, instrumenty klawiszowe, sekwencery
Nick Mason - perkusja, perkusja elektroniczna, specjalne efekty dźwiękowe
Richard Wright - fortepian, organy, śpiew


Bob Ezrin - instrumenty klawiszowe, sekwencery, instrumenty perkusyjne
Jon Carin - instrumenty klawiszowe
Pat Leonard - syntezatory
Bill Payne - organy
Michael Landau - gitara
Tony Levin - gitara basowa
Jim Keltner - perkusja
Carmine Appice - perkusja
Steve Forman - instrumenty perkusyjne
Tom Scott - saksofon altowy, saksofon tenorowy
Scott Page - saksofon tenorowy
John Halliwell - saksofony
Darlene Koldenhaven, Carmene Twillie, Phyllis St. James, Donnie Gerard - śpiew.
Andrew Jackson, Tom Jones, Ken Cailars, Sarah Bruce - dodatkowe efekty brzmieniowe

Realizacja: Andrew Jackson, Robert Hrycyna
Produkcja: Bob Ezrin, David Gilmour

Recenzja nr. 1

Pierwszy album, na którym nie zagrał już Waters. Krążyły pogłoski, że Gilmour nie poradzi sobie z reaktywowaniem Pink Floyd bez niego. Ale ci, co tak myśleli, na szczęście grubo się mylili. Powstał bardzo dobry album, który do dziś pozostaje dla mnie jednym z najlepszych albumów tej grupy. Jest nieco inny niż pozostałe - ostrzejszy w brzmieniu. Można się oczywiście spotkać z zarzutami (wysuwanymi głównie przez zwolenników "watersowskiego" brzmienia), że to już nie to samo. Że to nie ten sam Pink Floyd... Może i racja. Nie zmienia to jednak faktu, iż Momentary Lapse of Reason to bardzo dobra płyta.



==== ==== ==== ==== ====

Recenzja nr. 2

Płyta "Momentary Lapse of Reason" zespołu Pink Floyd to jedna z ostatnich seryjnych płyt, co nie zaprzecza faktu, że jest ona bardzo dobra. Podczas tworzenia tego albumu grupa nie była kompletna - zabrakło Rogera Wattersa. Spowodowane było to kłótniami i sprzeczkami pomiędzy Rogerem a Davidem Gilmourem. Jednak nie skutkowało to załamaniem w tworzeniu wspaniałej muzyki, choć osobiście muszę podkreślić że Watters wkładał w muzykę Floydów coś niezwykłego.

Utwory na płycie nie są ściśle powiązane ze sobą jak to miało miejsce w przypadku wielu poprzednich płyt, (choćby na fenomenalnym albumie "The Wall") jednak mają one swój specyficzny urok.

Album rozpoczyna się "Sings of Life' czyli "Dźwięków życia". Utwór jest niejako wstępem i nastraja do wsłuchania się w całą płytę. Tuż po nim słyszymy dość energiczny (w stosunku do poprzedniego kawałka) "Learning to Fly" i jeszcze mocniejszy "Dogs of War". Po "One Slip" przychodzi czas na "On the Turning Away" przy którym możemy się rozkoszować przepięknymi dźwiękami gitary. Puźniej mamy okazję wsłuchać się w nieco mroczny "Yet Another Movie/Round and Around". Dalej mamy "New Machine" podzielony na 2 części za sprawą przepięknego utworu "Terminal Frost". Album kończy się niemal 9-cio minutowym utworem "Sorrow".

Płytę polecam wszystkim, zarówno młodym jak i tym starszym słuchaczom. Taka muzyka naprawdę może się podobać...



==== ==== ==== ==== ====

Recenzja nr. 3

No i stalo sie, nowy album bez Rogera Watersa. Musze stwierdzic, ze David Gilmour, obecny lider grupy, bardzo sie postaral, by Pink Floyd narodzil sie od nowa. Roger Waters w jednym wywiadzie udzielonym w 1984 roku, stwierdzil jednoznacznie "Oni sobie k*a nigdy nie poradza beze mnie, nigdy!". Jednak stalo sie zupelnie na odwrot. Pink Floyd powrocil ze swietnym albumem, w swietnym stylu. Gilmour, przy pomocy Masona, Wrighta i innych swietnych muzykow, stworzyl dzielo, nie odstajace nawet na krok od tego co zrobil Roger Waters i The Bleeding Heart Band. Poczatki byly ciezkie, jak zawsze. Tu jednak towarzyszyla muzykom bardzo niemila atmosfera. Otoz, Waters pozwal swoich dawnych kolegow do sadu za naduzywanie nazwy Pink Floyd. Po roku, Waters przegral proces, a juz wtedy "nowy" Pink Floyd mial gotowy material na nastepny album.

Podobnie jak pozniejszy "The Division Bell", "A Momentary Lapse of Reason" jest plyta, wymagajaca duzego skupienia od odbiorcy. Szczegolnie utwor otwierajacy album "Sings of Life", przesycony tajemniczoscia i atmosfera plyty "Wish You Were Here" z 1975 roku. Zawiera multum roznych odglosow wody, przenikajacych w piekna partie dzwiekowa wykonywana przez Ricka Wrighta, nastepnie wkracza Gilmour ze wspaniala partia gitary elektrycznej. Mozna tylko powiedziec o nim to, co kiedys prezenter radiowy powiedzial o "Shine On You Crazy Diamond": "Utwor ten jest nawiedzony do tego stopnia, ze musisz jak najszybciej wezwac egzorcyste, by odczarowal gramofon (...)". Po nim, rownie piekny, zagrany z werwa "Learning to Fly". To wlasnie ten utwor Floydzi wybrali na pierwszy singiel. Nastepna kompozycja to "The Dogs of War" z partia "twardej", elektrycznej gitary Gilmoura, dzwiekow ujadajacych psow, kojarzacych sie z "Animals", czy tekst piosenki krzyczany przez Gilmoura, przypominajacy "Run Like Hell" z "The Wall". Nastepny utwor to juz widoczne przyspieszenie tempa gry. Mowa o wrecz tanecznym "One Slip", w ktorym zespol wykorzystal brzmienie gitary w stylu Edge'a z U2, a takze komputerowe efekty dzwiekowe. "On The Turning Away" to utwor melancholijny, utrzymany w klimacie "Wish You Were Here" z plyty o tej samej nazwie. Piekne partie syntezatorow Wrighta, a na koniec wspaniala, wyrafinowana 3-minutowa solowka Gilmoura.

Teraz "Yet Another Movie", ktory zawiera w sobie zaledwie 3-sekundowy "Round And Around". To bardzo rozbudowana kompozycja, przypominajaca troche "Dogs of War". "Round and Around", jest niczym innym jak partia syntezatrora w wykonaniu rownie dobrego jak Wright - Jona Carina, nie bez powodu przylaczonego do zespolu. Dwie czesci "A New Machine" sa dzielem Gilmoura (ktore sa wstepem do dwoch najpiekniejszych utworow na plycie). Zwrotki zaspiewane sa "a capella" i przepuszczone przez komputerowy filtr. Dzieki czemu ich wydzwiek jest niesamowicie tajemniczy. Zblizamy sie do konca podrozy po plycie "A Momentary Lapse of Reason". Te piekne utwory, o ktorych przed chwila wspomnialem, to oczywiscie "Terminal Frost" i "Sorrow". Pierwszy to kompozycja instrumentalna ze "wszystkim po trochu": partia gitary Gilmoura, dzwiekiem syntezatorow Wrighta i Carina, saksofonami Scotta Page'a, perkusja Masona. Podobnie jak "Yet Another Movie", "Terminal Frost", wymaga maksymalnego skupienia od sluchacza. Jest bardzo zawila, bardzo rozwinieta i moze dlatego tak rzadko pojawia sie na koncertach Floydow (tylko w poczatkowym okresie trasy "A Momentary Lapse of Reason").

No i finał: Na koniec musi byc najlepsze. W tym wypadku to niezaprzeczalnie "Sorrow", do ktorego muzyke oraz slowa skomponowal i napisal sam Gilmour. Bardzo dlugi utwor, szkoda, ze konczy sie wyciszeniem... (na koncertach pod koniec, mozna uslyszec rozbudowana gitarowa solowke w wykonaniu Gilmoura). Podsumowujac, "A Momentary Lapse of Reason" jest albumem wartym polecenia kazdemu, kto lubi dobra, gitarowa robote w stylu pana w starszym wieku, zwanego Davidem Gilmourem [czytaj: "heros gitary" :-)))) ].

Zobacz okładkę: