Utwory z płyty koncertowej nagrano 20 i 22 czerwca 1969 na koncertach w klubie Mothers w Birmingham i w College of Commerce w Manchesterze, a z płyty studyjnej od lata do jesieni 1969 w różnych studiach w Londynie.

Live Album: Astronomy Domine (Barrett) (8:21)
Careful With That Axe, Eugene (Mason, Gilmour, Waters, Wright) (8:43)
Set The Controls For The Heart Of The Sun (Waters) (9:18)
A Saucerful Of Secrets (Mason, Gilmour, Waters, Wright) (12:49)
a. Something Else
b. Syncopated Pandemonium
c. Storm Signal
d. Celestial Voices

Studio Album:
Sysyphus (Wright) (6:22)
Part I: 4:29
Part II: 1:45
Part III: 3:07
Part 4: 3:38
Grantchester Meadows (Waters) (7:23)
Several Species Of Small Furry Animals Gathered Together In A Cave And Grooving With A Pict (Waters) (4:47)
The Narrow Way (Gilmour) (12:14)
The Grand Vizier's Garden Party (Mason) (8:55)
Part I - Entrance
Part II - Entertainment
Part III - Exit

Sklad: David Gilmour - śpiew, gitara
Roger Waters - gitara basowa, śpiew
Richard Wright - instrumenty klawiszowe, śpiew
Nick Mason - perkusja, instrumenty klawiszowe

Album koncertowy: Realizator: Brian Humphries
Produkcja: Pink Floyd
Album studyjny:
Realizator: Peter Mew
Produkcja: Norman Smith

Album dziwny. Rzekłbym dziki ;-). Ale przez swoją inność jest fascynujący. Według mnie jedno z większych dokonań Pink Floyd. Na pierwszej płycie mamy zestaw czterech piosenek w wykonaniu koncertowym, na drugiej zestaw piosenek nagranych w studiu. Album sposród innych dokonań grupy wyróżnia to, że żadna piosenka nie jest dziełem wszystkich członków zespołu. Każda była nagrana osobno, przez każdego. Jednym z najfajniejszych utworów jest The Narrow Way Gilmoura. Grupa użyła tutaj wielu środków artystycznych, takich jak technika kolażu dźwiękowego czy rezygnacja ze stałego pulsu rytmicznego. Polecam album - ale tylko słuchaczom, którzy chcą przeanalizować historię zespolu, tym, którzy lubią muzykę - jak to się wyraził jeden z moich bliskich przyjaciół - "bez sensu", lub tym, którzy cenią sobie utwory pełne improwizacji. Słuchaczowi zachwycającemu się płytami doskonałymi technicznie, jak Dark Side Of The Moon, płyta może się nie spodobać. Choć są wyjątki, oczywiście.